sobota, 11 stycznia 2014

rozdział 1

Wybija 22. Wkładam szpilki na stopy dokańczając tym samym ubiór na dzisiejszą noc. Czarna, koronkowa sukienka sięga mi do połowy ud, przez co wyglądam trochę ździrowato, ale mnie to nie obchodzi. Jak wszystko od czasów śmierci mojej mamy. Zmarła niecałe 6 miesięcy temu, a ze mnie z przykładnej uczennicy i córki zrobiła się ćpająca, pijąca i paląca ździra. Codziennie myślę o swoim postępowaniu i o tym co zrobiłaby mama.  Jej śmierć nadal przywołuje złe wspomnienia, ale zawsze w takich momentach zdaję sobie sprawę z tego, że wtedy moje życie było jak najlepiej poukładane i zorganizowane. Na zewnątrz wyglądam tak jak wcześniej, może z małym wyjątkiem mojego ubioru, ale poza tym nie zmieniłam nic. To we mnie zmieniło się coś czego nie mogę przezwyciężyć.
Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że wyglądam świetnie. Schodząc na dół dostałam wiadomość od Gemmy, napisała, że jest już pod moim domem. Gem jest jedną z moich przyjaciółek. Wzięłam z komody klucze i wyszłam na zewnątrz po uprzednim zamknięciu drzwi.

Logan, chłopak Gemmy, zaparkował pod jakimś klubem. Nie wiedziałam jakim, ale czy to ważne? Nie. Nie dla mnie. Wyszłam z samochodu i razem z paczką znajomych popędziłam w stronę wejścia do wcześniej wspomnianego klubu. W moje nozdrza uderzył zapach papierosów, alkoholu i spoconych ciał. Podeszłam do baru i zamówiłam drinka, na początku zawsze to robiłam. Nie potrafiłam "bawić się" na imprezach bez alkoholu. Może to dziwne, ale mając całkowitą świadomość wszystkiego za dużo myślałam i analizowałam. Przystojny mężczyzna zza baru podał mi mój napój, a ja się uśmiechnęłam i odeszłam. W takich klubach zawsze było dużo moich znajomych, więc starałam sie znaleźć kogoś z kim mogłabym spędzić czas. Poczułam, że ktoś położył rękę na moim ramieniu, więc się odwróciłam. Ujrzałam Jake'a i momentalnie zesztywniałam. Mężczyzna stojący przede mnie to mój były, zbyt agresywny chłopak.
- Wiedziałem, że w końcu cię tu spotkam - stwierdził ze swoim chytrym uśmieszkiem.
- Powinieneś stąd iść. Wiesz, że moi znajomi cię nienawidzą tak samo jak ja za to co ze mną robiłeś! - powiedziałam starając się przekrzyczeć muzykę.
- Nie widzę tu żadnego z tych dupków, ani jednej suki, która miałaby mi przeszkodzić w tym co chcę zrobić - po tych słowach zmniejszył dzielącą nas odległość i przycisnął swoje usta do moich. Starałam się go odepchnąć, waliłam rękami w jego tors, ale po chwili zdałam sobie sprawę, że to nic nie da. On uwielbia, gdy dziewczyna się stawia. To go podnieca, tak samo jak gwałty.  Bez żadnego namysłu kopnęłam go w krocze, gwałtownie się ode mnie odsunął i zgiął w połowie. Pobiegłam do wyjścia bojąc się go i nie chcąc widzieć tego co zaraz stanie się w klubie. Usiadłam na betonie i czekałam. Nie wiedziałam na co czekam i co mam teraz zrobić. Usłyszałam jakieś śmiechy i głosy, więc odwróciłam głowę w bok. Zobaczyłam grupkę ludzi idącą w moją stronę. Byłam pewna, że chłopak idący na przodzie trzymał w ręku jointa. A czego teraz chciałam? Chciałam się uspokoić. Wtedy w mojej głowie widniał tylko obraz mnie palącej z ukojeniem. Grupka się zbliżała, więc odwróciłam głowę z powrotem. Kilka chwil potem zauważyłam, że ktoś usiadł obok mnie.



Założyłam bloga i napisałam to na spontanie. Ten rozdział jest krótki, reszta będzie dłuższa. Mam nadzieję, że wam się spodoba, endżi x